Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2013

Ale o co chodzi ?

Nie nazwę tego przesileniem, bo lato w pełni (patrz -> po upałach były burze a teraz piździ ;) ).

Nie nazwę tego marudzeniem dla samego marudzenia (dobrze wiemy, że miewam takie tendencje).

Ale coś ewidentnie jest nie halo. Ameryki nie odkryję pisząc, że świat to dziwka a ludzie to kurwy. Przepraszam. Przykre ale prawdziwe.

Ja tylko nie rozumiem, czemu wszyscy sobie nawzajem pozwalamy na pewne zdarzenia, które miejsca mieć nie powinny i na ludzi, którzy do danego miejsca nie pasują. Dlaczego tak na siłę wierzymy w prawidłowość tego, co nakazuje się nam zaakceptować? I nie mówcie mi, że człowiek może, a nie musi. Owszem, mogę odciąć się od ludzi, mogę zmienić tryb życia, ale dlaczego ma to wynikać z frajerskości sytuacji a nie z chęci np. rozwoju ? Jeśli decydujemy się na zmiany, to głównie z niezadowolenia. Nie tak powinno być. Ale chyba nikt nam innego świata na dzień dzisiejszy nie pokazuje. Bo niby że jak ? Że jest pięknie i cudownie a każda przemiana to zawsze na lepsze i rzucaj pracę bo następna na pewno od razu się znajdzie, a przyjaciele to na drzewach rosną?

NIE.

Więc ja się pytam, w którym miejscu na mapie historii zgodziliśmy się na coś takiego. Od kiedy przymykamy oko, od kiedy milczymy, od kiedy ‚jest jak jest’. Nie wierzę nawet w szczerze uśmiechy na twarzach. Nie wierzę w te wszystkie radosne fotki na fejsie. Może jeszcze jakiś czas temu wierzyłam, ale przestałam. Może ze względu na dystans, może ze względu na samoświadomość.

Nie przemawia do mnie ‚przerabianie cytryn na lemoniadę’ i bycia silniejszym, bo przeciwność losu mnie nie zabiła, i ‚chcenie z całej siły to wszechświat pomoże’. Po prostu nie i już (tu dodam tupnięcie nogą).

I na dzień dzisiejszy to niespecjalnie cokolwiek mnie przekonuje.

Co najlepsze, w całym tym dotychczasowym burdelu wpadłam na pomysł, żeby z okazji/przy okazji swoich 30 urodzin (spokojnie, jeszcze 2 lata) polecieć do Tokio. Czyli że na kryzys najlepsze są powroty do źródeł. I jeszcze zaraz na nowo zapiszę się na japoński, i w pompie mam podyplomówkę z grafiki komputerowej. Będę kuć krzaczki i walić głową w stół na widok liczebników japońskich.

Tylko żeby to jeszcze jakoś wyeliminowało frajerskość i z dupy wziętych ludzi którzy mają kretyńskie wytłumaczenie swoich decyzji, to już w ogóle byłoby zajebiście.