Za duże oczekiwania.

Nie wiem co mi się stało. Kompletnie tego nie rozumiem. Wymagam od każdego szerszego spojrzenia na świat, w cywilizowanym tego słowa znaczeniu. Wymagam od każdego, żeby przestał patrzeć tylko na swoją dupę i zaczął się zastanawiać nad tym, jak jego czyny wpływają na dobro ogółu. Czy wieje komuną? Komuny nie pamiętam, bo byłam mała, może ktoś mnie uświadomi. Wychodzę z założenia, że gdyby każdy zajmował się tylko sobą, a nie (również) światem nas otaczającym, dalej siedzielibyśmy w jaskiniach.  I nie mam tu na myśli wpieprzania się z butami w życie innych i mówienie im, jak mają żyć.

Sama grzeszę sporadyczną postawą betonowego słupa, którego za nic nie da się ruszyć, ale na całe szczęście nie szkodzę otoczeniu. Ale moja miarka odporności na ludzką głupotę przebrała się przy okazji tematu rowerzysty, którego szanowne plecy wrzuciłam wczoraj na swój profil FB, Twittera i na jedną grupę na FB. Reakcja większości ludzi na fakt, że koleś jedzie chodnikiem, zamiast po zajebistej, nowej, pięknej ścieżce rowerowej, wytyczonej na prawym pasie ulicy, po prostu mnie rozłożyła. Bo kierowcy tacy i sracy, bo piesi przepędzają (!) ze ścieżki rowerowej, bo infrastruktura do dupy, bo na zdjęciu widać, że się ściemnia, bo pada (nie padało), bo TAM NIE MA ZNAKU ZAKAZU PORUSZANIA SIĘ ROWEREM PO CHODNIKU. Nosz kurwa mać !

‚Na chuj się przejmujesz’ powiecie. Nie nazwę tego przejmowaniem się, bardziej wkurwem, że nasz naród cwaniakuje, co to nie oni, że Zachód może nam podskoczyć (odkładamy na razie na bok Brexity, Emigrantów, wybory prezydenckie w USA i tym podobne – mam na myśli kulturę jako taką i postęp mentalny), a tak naprawdę słoma z butów wystaje. ‚To z kim ty się zadajesz?!’ – ale ja się nie muszę zadawać, taki prymitywizm wylewa mi się z ekranu! Tak, opuściłam już ową grupę na FB żeby raka nie dostać, ale tego się po prostu nie uniknie. Musiałabym się w domu zamknąć, bez dostępu do świata zewnętrznego. I nie rozwiąże się problemu przyjmując postawę olewczą, bo w ten sposób zrównam się z tymi, co kręcą się tylko wkoło swojej dupy. W sumie to nawet nie wiem, czy to się w ogóle da jakoś rozwiązać.

Rowerzyści w takim Berlinie święci nie są – ale oni przynajmniej korzystają z infrastruktury, którą się dla nich robi. Jeżdżą po chodnikach, przejeżdzają na czerwonym (za co dostają mandaty a w najgorszym przypadku miażdży ich ciężarówka – widziałam na własne oczy) ale nie uważają, że rozwiązaniem jest przestać jeździć po ulicy kompletnie, bo na pewno zaraz ich ktoś zabije. Owszem – tam problem jest trochę inny, to kierowca musi mega w chuj zajebiście uważać na rowery, bo są WSZĘDZIE, a nasi cudowni polscy kierowcy nie potrafią nawet na zamek jeździć czy na pas drugiego auta wpuścić, o kulturze w stosunku do pieszego czy rowerzysty nie wspominając. Ale znikając z ulic tylko pogorszymy sytuację, bo kierowcy nie nauczą się nigdy. Zmiany nigdy nie są bezbolesne i natychmiastowe plus do tanga trzeba dwojga.

Pomijając kwestię powyższą, taka zaściankowość rzuca mi się w oczy po prostu wszędzie. Słucham bredni wielu ludzi i już rozumiem, czemu 500+ to taka dobra przynęta na elektorat. Oni nawet nie ogarniają, że to 500+ to z ich własnych podatków jest (tak samo jak rowery miejske i infrastruktura rowerowa) ! W dodatku moc takiego tłumu, który z ciebie robi idiotę, jest niewyobrażalna (niczym potęga rumuńskiego popu w Polsce swego czasu) i wbrew pozorom bardzo krzywdząca. I jest mi po prostu wstyd. Bo chcemy mieć ‚tak zajebiście’, jak jest na Zachodzie, ale większość z nas kompletnie do tego nie dorosła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>