Tost wegetariański z szynką.

Nie polecam. Szynkę dostałam na własne życzenie ;) Jednak przy kombinacji z tym, co było przewidziane pierwotnie i już się w toście znajdowało, szynka nie wyszła mi na dobre.

Ale własnie o tym ‚na własne życzenie’ chciałam szybko napisać (taaaaa, Baltica i ‚szybko’, no no).

Kilka dni temu wspaniała Ania, właścicielka warszawskiego Miau Cafe udostępniła artykuł na temat 70letnich badań, w których starano się dojść do tego, co przynosi nam szczęście.
Artykuł proszę o tutaj: Co przynosi nam szczęście

Nikt mnie nie badał przez tyle czasu, ale potwierdzam to, co naukowcy. To ludzie i fajne relacje z nimi sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Wielu powie -bzdura, liczy się szmal i blichtr (nawet wg ankietowanych w badaniu), super fura w garażu i ociekanie gadżetami. A ja powiem – gówno prawda. Co mi po Ferrari, jak się ma kija w dupie, nie ma się do kogo odezwać albo wiecznie się siedzi w swoim pałacu za milijony (pisownia celowa) i ocieka pozorną zajebistością, ale ta zajebistość za murami własnego domu kończy się szybko (wielu nawet nie ma odwagi do świata wyjść, bo doskonale wiedzą, jak szybko zostaną spacyfikowani przez rzeczywistość).

Mam taką ciekawą właściwość, że gdzie się nie pojawię, zapoznaje się prawie z każdym. Kij w to, czy mnie lubią czy nie (no może nie do końca kij, jednak wolę jak mnie lubią, nie muszę się potem z nimi szarpać). I tak kończy się to chociażby w następujący sposób: żegnając się z jakimś miejscem (jak ostatnio z projektem), biegam po piętrach żegnając się z ludźmi ‚na misia’ (czyli przytulasem).  Albo ten tost dzisiejszy. Z kawiarni, w której bywam regularnie i jak to ja, lubię sobie pogadać z obsługą. Baristki niedługo zaczną mi mówić ‚siema’, póki co na moją prośbę dołożyły do tosta szynkę.
Czy zrobiłyby to, gdybym była szytwnym fletem z kijem w dupsku albo opryskliwym klientem? Na pewno nie. Przede wszystkim – nie byłoby efektu w postaci luźnych plot za każdym razem kiedy się tam pojawiam. A już na pewno nie tego plasterka szynki który sprawił, że dzień zaczął mi się bardzo fajnie (pomijając, jak wspomniałam, smak tosta, który nie do końca był taki, jaki chciałam ;D).

Oczywiście, nie każdy jest takim ekstrawertykiem jak ja. Są introwertycy, typu dzień dobry-poproszę-dziękuję-do widzenia. I ok! Tacy też zapewne dostaną ten plasterek szynki na skromną prośbę. Grunt, to nie być palantem, który wyżej sra niż dupę ma, a innych ludzi ma za nic. Bo bez pieniędzy ale z pomocnymi postaciami radę damy. Bez pieniędzy i pomocnych postaci – już niekoniecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>